środa, 2 października 2013

BRANSOLETKA ewa nowak

   Prawda jest taka, że powinnam się teraz uczyć o Hetytach albo chociaż napisać coś na olimpiadę. Ale nie, ja wolę leżeć wygodnie w łóżku, popijać herbatkę i pisać recenzję. Musicie mnie jednak zrozumieć, mimo że, jak na razie, nikt za bardzo się na moim blogu nie udziela L to jednak czuję się już w jakiś sposób za niego odpowiedzialna. Kiedy coś przeczytam od razu mam odruch pisania recenzji, nawet jeżeli nie mam na to czasu. ;)

    A więc dzisiaj zajmę się najnowszą powieścią Ewy Nowak -,,Bransoletką’’. Kupiłam tę książkę chyba głównie ze względu na sentyment. Kiedy byłam młodsza uwielbiałam pozycje pani Ewy, mimo że teraz, spójrzmy prawdzie w oczy, nie za bardzo pamiętam czego dotyczyły poszczególne tytuły. :/ Nie zraziło mnie to jednak, wręcz przeciwnie, miałam wielką ochotę na przeczytanie tej książki, mimo że opowiada o dziewczynie dwa lata młodszej ode mnie.   
    Zacznijmy może od tego, że główna bohaterka jest prawdziwa. Tak. Powiedzmy, typowa polska nastolatka. I wszystko inne też jest typowe i prawdziwe. Czasami nawet dziwnie czytać o takich zwyczajnych rzeczach, to tak jakby ktoś opisywał twoje życie. Ale to chyba akurat jest plus, możemy się dzięki temu łatwo utożsamić z główną postacią. Fabuła, styl pisania? Lekkie, przyjemne, idealne na deszczowe wieczory, kiedy człowiek jest tak zmęczony, że czytanie bardziej ambitnych dzieł nie wychodzi na dobre.

    Od początku, chyba właśnie przez te swoje dziecięce pamiętliwości (słowotwórstwo powraca ;), postawiłam tej książce dość wysoką poprzeczkę. I z ręką na sercu stwierdzam, że ... jej nie przeskoczyła. Nie lubię stawiać złych recenzji, ta nie jest na pewno całkowicie negatywna, ale… No dobra, może lepiej jak powiem tak: ta powieść mojego życia nie zmieniła. W ogóle. Mimo że porusza ważne tematy, to nie do końca zrozumiałam pewne sprawy. Niby opowieść o ,,walce o miłość’’ jak zapewnia okładka, ale wątek miłosny skąpy. Niby walka o ,,samego siebie’’, a żadnej wygranej nie zauważyłam. Ten kto był autorem tych słów, chyba powinien przeczytać ,,Igrzyska śmierci’’. Albo ,,Dotyk Julii’’. Albo ,,Jutro’’.  Albo ,,Niezgodną’’ To się nazywa walka o miłość i o samego siebie. Bo tego, co jest opisane w tej książce zdecydowanie nie nazwałabym walką. Raczej… hmmm… rozmyślaniem o swoim życiu, tak to można ująć.


    I na koniec, sprawa tytułu. ,,Bransoletka’’. Możecie mnie nazwać totalną idiotką, która nie umie się doszukać metaforycznego, głębszego znaczenia tego tytułu, ale naprawdę, ale to naprawdę nadal nie wiem dlaczego?! Kiedy w powieści pojawił się (w końcu) wątek bransoletek wyczekiwałam na jakąś aluzję, ale niestety, nie dostałam jej. Być może coś przegapiłam. Nie wiem. Jeżeli czytasz to i wiesz o czym mówię, to proszę powiedz mi czy się ze mną zgadzasz czy może znasz tę wielką tajemnicę tytułu i zechcesz mnie olśnić. Proszę bardzo. Jestem bardzo ciekawa. 

Trzymajcie się ciepło :)

PS. Przy okazji chciałam bardzo podziękować mojej pierwszej obserwatorce- Mai. To naprawdę wiele dla mnie znaczy, dziękuję jeszcze raz :* Mam nadzieję, że kiedyś obejrzymy ,,Stuck in love'' razem ;)

  

5 komentarzy:

  1. Ja jak zabierałam się za "Bransoletkę" to szczerze mówiąc nie miałam w stosunku, co do niej dużych wymagań. Miałam ochotę wrócić do czasów, gdy zaczytywałam się w tej autorce i sięgnąć po jakąś lekką, ale nie pustą, młodzieżówkę. Pod tym względem się nie przeliczyłam, dlatego oceniłam ją dość wysoko. Mimo tego uważam, że jest wiele lepszych pozycji, ale jeśli chodzi o ten gatunek to "Bransoletka" jest bardzo dobrą powieścią. Zgadzam się z tobą w związku z opisem. Moim zdaniem jest stworzony nieco nad wyraz, bo odzwierciedlenia haseł z okładki nie znalazłam. Swoją drogą tytuł dla mnie również okazał się niezrozumiały, bo rolo bransoletki była znikoma. Także na mnie nie licz, że Ci wytłumaczę ;)
    Jeśli mogę Ci coś poradzić, żeby więcej osób się u Ciebie udzielało to zacznij od czytania innych blogów o podobnej tematyce, komentowania ich i przy okazji możesz zaprosić do siebie. Wybacz, ale wygląda to dużo lepiej niż komentarz jaki zostawiłaś u mnie. Nie mam pojęcia, czy przeczytałaś moją recenzję, w którą włożyłam wiele pracy, czy przypadkiem nie wykorzystałaś tego, że pewnie będę ciekawa opinii innych o "Bransoletce" i zamieściłaś odnośnik do swojego bloga.
    Mimo wszystko będę zaglądać i zobaczę jak będziesz się rozwijać. Powodzenia :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz :) Co do mojego, tego pod twoją recenzją, to nie chciałam, żebyś poczuła się zignorowana :( Bardzo doceniam twoją pracę i recenzję. Nie chciałam żeby wyszło tak jak wyszło. Kiedy przeczytałam twoją recenzję pomyślałam po prostu, że skoro ja też przeczytałam tę książkę i opublikowałam recenzję to wkleję do komentarza linka, żebyśmy mogły podyskutować :) Nie chciałam drugi raz pisać o tym samym, wiem że to czyste lenistwo i że mogło ci się zrobić przykro dlatego przepraszam raz jeszcze :< Mimo wszystko dziękuję za krytykę, będę się uczyć na błędach ;)

      Usuń
    2. Rozumiem. Nie ma sprawy ;)
      Mimo mojego chwilami krytycznego komentarza mam nadzieję, że jeszcze podyskutujemy o książkach :)

      Usuń
  2. Gratuluję założenia bloga! Bardzo tu fajnie u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.