czwartek, 27 lutego 2014

PAPIEROWE MIASTA john green

   Uwielbiam opisywać wspaniałe, doskonałe w każdym calu książki, takie, które są w stanie sprawić, że każdy potencjalny czytelnik mojego bloga (mam nadzieję, że jakiś się tu znajdzie ;) od razu popędzi szybkim, rekreacyjnym i jednocześnie dobrym dla zdrowia truchtem do pobliskiej księgarni i kupi egzemplarz owej cudownej publikacji i zniknie z  jakiegokolwiek życia społecznego na kilka godzin tylko po to by przeczytać te wychwalane przez anonimową wariatkę cudo. Właśnie taką książką są Papierowe miasta John'a Green'a. To dopiero druga pozycja jaką przeczytałam właśnie jego autorstwa, a już chciałabym biegać po mieście i krzyczeć LUDZIE, CZYTAJCIE KSIĄŻKI JOHN'A!!! SĄ CUDOWNE i złamią wam przy okazji serce, ale dobra...

   A więc ( chyba lubię zaczynać zdanie od A WIĘC, choć wiem, że nie jest to poprawna forma, musicie jednak uzbroić się w cierpliwość i ze świętym spokojem przebrnąć przez każde następne A WIĘC). A WIĘC, musicie wiedzieć, że mimo mojego ogólnego uwielbienia dla książek, nie jestem szybkim czytelnikiem. Czytam zwykle jedną książkę w ciągu jednego, dwóch tygodni, a przypadki, w których przeczytam książkę w zaledwie jeden dzień (!!!) zdarzają się naprawdę, ale to NAPRAWDĘ bardzo rzadko. Sądzę więc, że fakt, że wspomnianą już wcześniej powieść przeczytałam we właśnie jeden dzień świadczy już o tym, że nie można się od niej oderwać i że to naprawdę dobra literatura, która skłania nie tylko do przemyśleń, ale również uzmysławia Ci, że nigdy nie będziesz tak zabawny i inteligentny jak John Green. Poważnie. Kiedy czytasz jego błyskotliwe myśli masz poczucie… jakby zawstydzenia. No wiecie o czym mówię. Czytacie na temat czegoś, o czym wcześniej nawet przez 1 sekundę nie myśleliście i nagle stwierdzacie, że jesteście kompletnie bezmyślnymi istotami, które po prostu żyją z dnia na dzień nad niczym się nie zastanawiając, co wydaje wam się nagle strasznie konsumpcyjne i płytkie. No chyba, że tylko ja tak mam… No cóż, może powrócimy do tematu. A WIĘC, książka jest absolutnie zdumiewająca, zachwycająca, perfekcyjna, wspaniała i oczywiście zawiera kilkoro głównych bohaterów, w których człowiek od razu się zakochuje i nie może znieść myśli, że tacy perfekcyjni i idealni ludzie istnieją tylko w książkach. Mówiąc to mam na myśli głównie przedstawicieli płci męskiej, co jest dosyć oczywiste.

   Nie lubię zwracać się w stronę fabuły, bo uważam,  że bez sensu zabierać komuś możliwość zapoznania się z nią samemu. Powiem tylko, że jak na książkę realistyczną, a nie fantastyczną, jest naprawdę ciekawa i występuje w niej nawet kilka zaskakujących zwrotów akcji. Może nie trzyma w napięciu, ale… jest zaskakująco zabawna. Po pierwsze trzeba tu wspomnieć o tym, ze jeszcze nigdy, ale to nigdy (przysięgam) nie śmiałam się na głos czytając jakąkolwiek książkę dla młodzieży. Czasami w naprawdę zabawnych momentach (tak zabawnych i ironicznych, że cytaty zapisywałam sobie w notatniku) zdarzało mi się uśmiechnąć szerzej niż zwykle, ale naprawdę nigdy nie śmiałam się w głos. A tu, co kilka sekund, praktycznie nieprzerwanie, przez cały rozdział.

   A WIĘC, podsumowując, Papierowe miasta są dla każdego. Zarówno dla młodzieży jak i dla dorosłych, dla dziewczyn i chłopców, dla tych, którzy kochają wieczne rozkminy i smutasy w powieściach o dorastaniu i dla tych, którzy lubią śmiać się i jednocześnie czytać o prawdziwej przyjaźni, dorastaniu i miłości. Myślę, że po przeczytaniu opisu z tyłu książki, można odnieść wrażenie, że jest to książka o nieodwzajemnionej uczuciu, ale dla mnie osobiście była to książka (nie uwłaczając oczywiście autorowi lub autorce tego krótkiego opisu) o przyjaźni. Prawdziwej, zwariowanej przyjaźni. W której można śmiać się z samego siebie z innymi lub rozmawiać na tak absurdalne tematy, że aż czasami masz się ochotę roześmiać w duchu. Ale nie szkodzi. Bo książka jest wspaniała.


    Teraz pora na Liebster Blog Award, do której zostałam nominowana przez Karolinę :) Jeszcze raz bardzo dziękuję :*

Co, oprócz czytania, lubisz robić w wolnym czasie?

Rysować i oglądać New Girl ;)

W jakiej pozycji najczęściej czytasz?

Hmmm, wyleguję się na łóżeczku :>

Potrzebujesz ciszy i spokoju żeby skupić się na lekturze, czy hałas raczej Ci nie przeszkadza?

Hałas mi raczej nie przeszkadza, ale wolę czytać w ciszy.

Prowadzisz pamiętnik lub coś zbliżonego do tego (np. zeszyt, dziennik)?

Próbuję ;)

Piosenka, która aktualnie króluje na Twojej playliście?

Nigdy nie mam jednej :P Ale aktualnie słucham często tych: klik klik klik

Co sądzisz o stwierdzeniu, że człowieka można poznać po tym co czyta?

Myślę, że to stwierdzenie, jak każde inne zresztą, zawiera w sobie dużo prawdy, ale czasami się nie sprawdza niestety :(

Jesteś bardziej realistką twardo stąpająca po ziemi, czy marzycielką z głową w chmurach?

Nie wiem jak to możliwe, ale mieszanką obu :P

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z czytaniem? Od jakiegoś konkretnego tytułu, który sprawił, że pokochałaś czytanie?

Już kiedyś pisałam, że niestety nie pamiętam od jakiej książki zaczęła się moja przygoda, ale pamiętam, że w podstawówce nie czytałam nawet lektur :( Pewnego dnia po prostu zaczęłam czytać wszystko co mi wpadło w ręce, pewnie tak w wieku 11 lat :)

Jeśli mogłabyś przenieść się w czasie, jaką epokę byś wybrała i dlaczego?

Odkąd zaczęłam czytać powieści Jane Austen zawsze chciałam zacząć żyć w czasach, w których żyje Elizabeth Bennet. Teraz wolałabym bardziej lata 60. i 70. :)

Za co kochasz czytanie? Tak po prostu, czy za coś konkretnego?

Za wszystko. Za możliwość poznania nowych bohaterów, miejsc i ludzi, z którymi później możesz o nich porozmawiać.

Ulubiony kolor? Dlaczego taki?

Nie mam. Nigdy jakoś nie mogłam się zdecydować...

Trzymajcie się ciepło :*

6 komentarzy:

  1. Heeeeej moja kompanko od indyka na piwie! :) Przyznam szczerze, że strasznie zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki, a właśnie robię zamówienie w księgarni, więc... :D Kurcze, tak bardzo lubię Twoje recenzje :) Przy tej jakoś tak dużo się uśmiechałam :D I nie będę się rozpisywać, bo zaraz zacznę jakieś głupoty wypisywać (lol, rym) i się jeszcze wystraszysz mojego powalenia mózgowego, więc dodam tylko, że czekam na kolejne recenzje (ale nie pospieszam; w żadnym razie!) i życzę miłego dnia! Chociaż... w sumie jest północ, więc może raczej miłej północy (nocy nie, bo już przecież pół minęło) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku :) Strasznie się cieszę, że ci się podoba i czekam teraz na twoją recenzję 'Papierowych miast' ;) A tak na marginesie to ty też mnie ostatnio zachęciłaś swoim filmikiem do 'Angelfall'. Jak tylko zamówię to zabieram się za czytanie i recenzja będzie ze specjalną dedykacją dla ciebie :* Pozdrawiam :D I tobie też miłego dnia (chociaż teraz to już bardziej nocy ;)

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze nic autorstwa Johna Greena. Muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałem przyjemności przeczytać tej książki. John'a przeczytałem tylko ,,Gwiazd naszych wina''. Jestem bardzo podekscytowany czytaniem innych książek tego autora :)

    http://czytanie-moim-tlenem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie przeczytaj tez inne pozycje, ja uważam, ze John jest jednym z tych autorów, których po prostu wypada poznać ;)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.