poniedziałek, 16 czerwca 2014

DAR JULII tahereh mafi

   Powiem Wam, że przeczytałam tą książkę już jakiś miesiąc temu. Dlaczego więc nie opublikowałam od tego czasu recenzji? Po pierwsze, nie chciałam recenzować książki, która jeszcze się nie ukazała w Polsce, bowiem nie mogłam się powstrzymać i przeczytałam nieoficjalne tłumaczenie już przed premierą. Po drugie, chyba lepiej, że emocje ze mnie opadły i mogę teraz pisać pozbawiona silnych uczuć.

   Zacznijmy od tego, że uważam, że książka jest bardzo dobrą kontynuacją poprzednich tomów, a styl pisania pani Mafi po raz kolejny mnie zachwyca. Jeżeli czytaliście moją pierwszą recenzję, a była to akurat recenzja poprzedniego tomu serii to wiecie, że zastrzegłam, że może się wydarzyć, że będę rzucać tą książką o ścianę. Czy rzucałam tego nie zdradzę, bo byłby to duuuży spoiler ;) Jak już przeczytacie, to sami się domyślicie.

    Mimo mojego ogólnego zachwytu bohaterami, fabułą, stylem pisania autorki i wszystkim innym to postarałam się spojrzeć na książkę również obiektywnym okiem i muszę stwierdzić, że zbyt dużo zwrotów akcji to ona faktycznie nie ma. Poświęcona jest bardziej psychologizacji bohaterów, ukazania tego, jaki wpływ ma na nich rewolucja i ich umiejętności. Dowiadujemy się wielu rzeczy o Adamie, Kenjim i Julii. Gdybym jednak miała opisać książkę jednym słowem, to od razu powiedziałabym.... WARNER. I nie, nie jest to spoiler, nie dowiecie się ode mnie czy Julia będzie z nim, czy z Adamem, ale w tym tomie zdecydowanie możemy poznać Warnera i jego przeszłość z zupełnie innej, głębszej strony, dowiedzieć się co nim kierowało i co kieruje teraz. Mafi wyraźnie Warnerowi poświęciła ostatni tom powieści, zapewne dlatego, że był on najbardziej tajemniczym z bohaterów i czytelnicy w końcu chcieli dowiedzieć się prawdy ;)

   Jeżeli czytaliście Dar Julii i chcecie podyskutować w komentarzach to proszę o znacznik 'spoiler' przed wypowiedzią, żeby każdy mógł sobie spokojnie poczytać, bez obaw, że zostanie mu zdradzone zakończenie. Ja dodam jeden komentarz a propos Warnera (jeżeli nie czytałeś książki, proszę nie czytaj już do końca tego akapitu ;) Najbardziej podobał mi się wątek z tatuażem. Całą książkę czekałam, aż sprawa się wyjaśni, bo pamiętałam słowa Warnera z poprzedniego tomu. Od tej pory już wiedziałam, że literki oznaczają jakieś słowa, ale jakie? W tym tomie wszystko się wyjaśnia, a IGNITE nabiera nowego sensu. I GRIEVE NOTHING I TAKE EVERYTHING... Świetnie to wymyśliłaś Mafi, naprawdę świetnie.

   Na dzisiaj już będę kończyć, a Wy trzymajcie się ciepło :*

2 komentarze:

  1. Jeszcze nie czytałam. Ale pewnie to zmienie, bo o tej ksiażce słyszę na każdym kroku ;)
    (http://zapach-stron.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz może zaznaczone, na której stronie jest cytat z tym jak on wyjaśnia ten tatuaż? Pamiętam, że to był dłuższy wywód, nie tylko jedno zdanie :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.