piątek, 1 sierpnia 2014

WIERNA veronica roth

   Przeczytałam Wierną już kilka dni temu i... nadal nie wiem jak mam zacząć. Od pozytywów czy negatywów, od krytyki czy szukania na siłę plusów zakończenia serii? Po zastanowieniu stwierdziłam, że po prostu będę szczera i ta recenzja będzie nietypowa. Napiszę po prostu co o tym myślę, a Wy sami zdecydujecie czy zamierzacie czytać tom trzeci Niezgodnej czy nie :(


   Zacznijmy więc od tego, że Zbuntowaną czytałam zaraz po jej ukazaniu się w Polsce, a więc dość długi czas temu i po prostu nie pamiętałam wszystkiego, kiedy w końcu zaczęłam Wierną. Ale powiem Wam szczerze, że po kilku rozdziałach już wiedziałam o co chodziło i o co chodzi teraz, pani Roth ma bowiem skłonność do powtarzania niektórych wątków non stop, czasami praktycznie na każdej stronie. Ale nie to jest najgorszych minusem tej powieści. Przepraszam jeżeli kogoś to urazi, ale trzeci tom jest po prostu... nudny. Oprócz śmierci (do której obecności w serii jesteśmy już przyzwyczajeni od pierwszego tomu) nic tak naprawdę się nie dzieje. Na koniec jest tylko wielkie BUM, zaskoczenie, które wbija cię w fotel i może nawet wyciska kilka łez, ale wydaje mi się, że autorka zdecydowała się aż na taki krok tylko po to, aby książka najzwyczajniej w świecie po prostu nie skończyła się nudno.

   Już kilka razy na blogu pisałam o tym, że trylogie mają to do siebie, że bardzo trudno jet autorom utrzymać bardzo dobry poziom przez cały czas jej trwania, szczególnie jak to było w przypadku Niezgodnej, kiedy pierwszy tom jest bardzo dobry, automatycznie oczekujesz, że następne będą równie dobre, a może nawet jeszcze lepsze. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pierwsze dwa tomy są wspaniałe, dlatego jeżeli nie musicie, nie czytajcie trzeciego tomu, nie psujcie sobie dobrego zdania (jeżeli takie posiadacie na temat pani Roth).

   Przepraszam, że ta recenzja nie była taka jak poprzednie, ale naprawdę uwierzcie mi, jestem po prostu troszkę zawiedziona, oczekiwałam zdecydowanie czegoś więcej po Wiernej niż to, co dostałam :( 

Trzymajcie się ciepło :*

5 komentarzy:

  1. Z trylogiami już tak jest... ;c Nie wiem czy czytałaś (a jestem zbyt leniwa, żeby szukać na blogu...), ale osobiście polecam Trylogię Czarnego Maga (Trudi Canavan) oraz Trylogię Czasu (Kerstin Gier). Obie są utrzymane na bardzo dobrym poziomie. Akcja jest płynna, a zakończenia... no, potrafią zaskoczyć. Pierwsze tomy mogą iść dość topornie - ale od połowy jest z górki. Dalej już nie da się oderwać od lektury ;)
    Polecam serdecznie i zapraszam na http://zglowamiwchmurach.blogspot.com <- również recenzujemy książki, a wiadomo jak ciężkie są początki...

    Tak czy inaczej, buziaczki i czekam na kolejną recenzję.
    Cupcake.

    I chyba muszę w końcu zdobyć jakoś Niezgodną... koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj!
    W związku z wyzwaniem "Uporać się z własnymi zbiorami" doszła pewna nowa zasada. A oto i ona: Link do recenzji każdej przeczytanej książki z wyzwania, umieszczasz pod moim ostatnim postem z dopiskiem " Uporać się z własnymi zbiorami, [miesiąc]".
    To znaczy, że książki przeczytane, ale bez recenzji nie będą brane pod uwagę. Czas na podesłanie mi linków jest do ostatniego dnia danego miesiąca. Reszta się nie liczy. Uważam, że tak będzie sprawiedliwie, gdyż dla najlepszej osoby mam małą niespodziankę.

    Zmiana obowiązuje od tego miesiąca, czyli sierpnia.

    PS Jeśli nie piszesz recenzji na swoim blogu, możesz wysłać mi ją na email: dianaa4@wp.pl
    z dopiskiem "Uporać się z własnymi zbiorami, [miesiąc]".

    Jeśli coś jest nie jasne, śmiało napisz do mnie na blogu bądź wyślij mi emaila.

    Pozdrawiam, Diana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie odpowiednie linki prześle ci na maila a od sierpnia zacznę już klejać je pod twoimi postami z podsumowywaniem miesiąca :)

      Usuń
  3. Jak na razie czytałam tylko "Niezgodną" i chociaż nie była najgorsza, nie mogłam się do końca wciągnąć. Może podobała mi się bardziej z sentymentu? :) Oczywiście mam zamiar przeczytać kontynuację, bo nie lubię nie kończyć serii, a zwłaszcza tak modnych jak ostatnio właśnie "Niezgodna" :) Martwi mnie jednak cena jaką trzeba zapłacić za te raczej cieniutkie książki. Jak na razie nie jestem przy kasie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie a propos ceny, też uważam, że ta seria jest taka droga tylko ze względu na to, że stała się bardzo popularna. Jakby książki były w twardej oprawie, albo chociaż dużo grusze to bym zrozumiała, ale tak to o...

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.