czwartek, 14 sierpnia 2014

WYBRANIEC marie lu

   Wybrańca znalazłam jakimś cudem w bibliotece jakieś cztery dni temu. Jak tylko zaczęłam czytać przypomniałam sobie dlaczego tak bardzo podobała mi się Legenda, tom pierwszy trylogii pani Lu i muszę Wam powiedzieć, że jestem naprawdę zaskoczona, że nie sięgnęłam po kontynuację szybciej. Bo jest jeszcze lepsza niż tom pierwszy :D

    Zacznijmy od tego, że jak już wspominałam jest to tom drugi, dlatego nie będę pisała o czym jest ta książka, bo ciężko jest to uczynić bez spoilerów. Mogę jednak powiedzieć, że jeżeli czytaliście Legendę i Wam się podobała to MUSICIE przeczytać Wybrańca. Pani Lu kolejny raz zachwyciła mnie swoją lekkością i jednocześnie oryginalnością w stylu pisania. Czytając obie jej powieści czułam się jakbym oglądała film, a nie czytała książkę, dzięki jej opisom możesz sobie wszystko dokładnie wyobrazić i zobrazować. Cały czas bardzo dużo się dzieje, akcja leci jak szalona.

    Teraz bohaterowie. Mimo wielu wad obu głównych bohaterów można ich zrozumieć i wybaczać błędy. Myślę, że to głównie dzięki temu, że autorka wprowadziła narrację zarówno z punktu widzenia June jak i Daya, możemy więc bardzo dogłębnie przejrzeć sylwetkę każdego z nich, wczuć się w ich sytuację. Również postać Keade wyraźnie się rozwinęła, w pierwszym tomie troszeczkę mnie irytowała, ale na szczęście w tej się poprawiła ;) No i oczywiście możemy poznać Andena, o też jest dość interesującą postacią.

    Podsumowując, drugi to trylogii pani Lu bardzo mi się spodobał i na pewno sięgnę w końcu po ostatni tom, bo szczerze to naprawdę jestem ciekawa co wydarzy się dalej. A Wy, czytaliście może Wybrańca? Dajcie znać co myślicie w komentarzach. :) Trzymajcie się ciepło :*

Książka bierze udział w wyzwaniu Uporać się z własnymi zbiorami

3 komentarze:

  1. Autorka ma genialne nazwisko!
    Nigdy nie słyszałam o tej serii, aczkolwiek chętnie to zmienię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha nazwisko bardzo adekwatne, bo obok mojego domu jest fabryka ciastek Lu ;) (czasami całe miasto pachnie jak piekarnia)

      Usuń
  2. Nigdy nawet nie słyszałam o tej autorce.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.