czwartek, 16 października 2014

LISTY DO JESIENI #8

Droga jesieni...

   To dziwne, a jednocześnie strasznie niesprawiedliwe, że czasami marzymy o czymś miesiącami, a kiedy nasze życzenie się spełnia... puf, nagle jesteśmy zwiedzeni, bo to, co sobie wyobrażaliśmy nie przekłada się na rzeczywistość. Gdyby ktoś przeniósł moje alter ego sprzed sześciu miesięcy do teraźniejszości byłabym prawdopodobnie zachwycona. Teraz bowiem spełniają się marzenia, wypowiedziane kilkaset dni temu, cicho, w środku nocy w poduszkę... ale spełniają się za późno. Bo tym razem w moim życiu zdarzyło się coś niespotykanego. Jakiś czas temu moje wcześniejsze marzenia zmieniły się bowiem w to, czego się w jakimś stopniu aktualnie obawiam. Ich spełnienie przyniosło wyłącznie rozczarowanie i świadomość, że wcale nie tego chciałam.


*   *   *
Seria zainspirowana filmikami wspaniałej Carrie Hope Fletcher. Jeżeli masz ochotę, też spróbuj. Zapraszam :)

2 komentarze:

  1. Morał z tego taki, że nie marzymy rozsądnie. Może to dlatego, że wcale nie wierzymy w marzenia? Ale one czasem naprawdę się spełniają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, idealnie to ujęłaś. Tajemnica tkwi w tym, że zbyt często o czymś marzymy i stopniowo to traci na znaczeniu ): Ale niektóre marzenia faktycznie się spełniają.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.