piątek, 12 grudnia 2014

Bo w Polsce to nigdy nie ma

   Leżę sobie spokojnie w słoneczny, sobotni poranek w łóżku i podczas śniadania (jedna z nielicznych chwil wolności) oglądam najnowsze filmiki zagranicznego BookTuba. Jeden problem. Połowa książek, o których tam mówią w Polsce nie została wydana, mało tego, nie ma nawet cienia nadziei, że kiedyś się pojawią na naszym rynku wydawniczym. Co robię? Oczywiście się denerwuję i narzekam, że w Polsce to wszystko zawsze jest z opóźnieniem, czy to taki wielki problem wydać książkę itp. itd.

   Moje myślenie jest jednak okrutne i bezpodstawne. Po pierwsze, odkąd przeczytałam artykuł jednego z wydawnictw o procesie wydawania książki, to się za głowę złapałam. Tyle z tym zachodu, pieniędzy i ryzyka, że nie dziwię się, że tak mało książek jest w Polsce szybko przekładanych (głównie z angielskiego). Po drugie, moje myślenie zakrawa o hipokryzję, bo przecież nie wszystkie tytuły sprawdzam. Pozwólcie, że opowiem Wam krótką historię.

    Oglądałam pewnego dnia jeden z filmików Carrie, w którym mówiła o The Bone Season, że wspaniała, cudowna, w ogóle WOW. Od razu stwierdziłam jednak, że na pewno jej w Polsce nie ma, bo gdzie tam, przecież u nas nic nie ma. Następny filmik - Christine mówi o nowej serii Seven Realms. Powtórzyła się sytuacja opisana powyżej. Autorki nawet w wyszukiwarkę empikowską nie wstukałam. Jakie było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia wybrałam się na zakupy, a na półce w księgarni grzecznie leży sobie Czas żniw i Kroniki dziedziców, czyli tłumaczenia tytułów, o których wspomniałam powyżej.


 Tytułów, które od razu odhaczyłam w głowie jako te nieprzetłumaczone w Polsce. Nie sprawdziłam, a one proszę - cały czas czekają na nas na półkach.

    Od tego momentu przestałam narzekać na wydawnictwa. Również dlatego, że zaczęły wychodzić czytelnikom na przeciw i coraz częściej zauważam, że wydają książki polecane przez zagranicznych blogerów. Mara Dyer i książki pana Greena są na to idealnym przykładem. Dlatego apeluję do Was, czytelników i fanów, bądźmy bardziej wyrozumiali dla wydawnictw ;) Chyba że wydaje pierwszy tom serii, a potem nagle przerywają i ani widu ani słychu o kontynuacji. Bo to akurat jest niewybaczalne.

4 komentarze:

  1. Ja również często i gęsto narzekam na brak polskiego tłumaczenia, ale wydaje mi się, że jestem już na takim poziomie, że spokojnie mogę sobie przeczytać jakąś książeczkę po angielsku - czasu czytanie zajmie mi dłużej, ale jednak poznam historię. Jednak u mnie problem z anglojęzycznymi książkami jest taki, że nie umiem potem o nich napisać opinii w języku polskim i musiałabym to zrobić po angielsku, bo nie tłumaczę, a instynktownie już rozumiem. Są plusy i minusy tego oczywiście, jak i wszystkiego.

    Z drugiej strony cieszę się, że nie wszystkie książki są wydawane, bo i tak przy takiej ilości mam problem z powstrzymaniem się od kupna tego czy tamtego, a przy większej ilości byłoby jeszcze gorzej. Na razie więc pozostaje czekać na upragnione książki, ale czy się doczekamy, to kto to wie. :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w stu procentach. I rzeczywiście wręcz zabójstwem dla czytelnika jest to, że wydawnictwa potrafią wydać tylko jeden tom danej serii, bo "była mała sprzedaż" (idealny przykład? Otchłań Alexandra Gordona Smitha, którą przy okazji polecam przeserdecznie! Myślę, że to przez dość przerażającą i w jakiś sposób odpychającą okładkę książka nie zyskała popularności, a strasznie szkoda)...

    OdpowiedzUsuń
  3. Idą Święta, czas wybaczania! Wierzę, że wydawnictwa nam przebaczą, puszczą w niepamięć! Haha!
    A tak całkiem serio. Co do tych przerywanych serii. Tak jak wspomniałaś, wydanie jakiejś pozycji to masa pieniędzy, stresu i niepewności. Gdy seria dłuży się niczym tasiemiec, a z dnia na dzień jest ich więcej, książki są coraz to gorsze, ludzie rzadziej je kupują, w wydawnictwo ponosi straty, to kurde- czemu my się dziwimy? Nasze 30 zł. nie zwróci im tych ogromnych strat i nie wyżywi ich rodzin.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio rzeczywiście jest lepiej z wydawaniem w Polsce zagranicznych książek:) Chociaż nadal czekam na cud z kilkoma powieściami, które lubię, ale w u nas został wydany tylko jeden tom, a dalej nie chcą tłumaczyć.

    http://whiteblackbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.