sobota, 21 lutego 2015

BLACK ICE - czyli o tym jak dostałam nauczkę


     Nie oceniaj książki po okładce  - to działa w dwie strony. Albo kupie książkę, bo okładka powie mi, że jest świetna i zdradzi tematykę, albo ominę ją szerokim łukiem w księgarni, bo widać, że grafik płakał jak projektował. Tym razem padłam ofiarą swojej własnej pychy - nie wiem jakim sposobem ubzdurałam sobie, że Black Ice to po prostu luźny paranormal romance na dwa wieczory. Jakim sposobem tym razem byłam święcie przekonana, że wiem o czym będzie, patrząc tylko i wyłącznie na okładkę? (nawet opisu nie przeczytałam!) No i nauczkę dostałam, bo Black Ice okazał się swoistym thrillerem dla młodzieży. A wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że w takiej tematyce to ja nie gustuję.

     Kiedy czytam książkę o pierwszej w nocy, będąc zupełnie sama w domu jest oczywistym, że będę się bała, bo ja się wielu rzeczy boję, szczególnie tego, że z ciemności nagle wyłoni się morderca i mój piękny żywot skończy się zupełnie nagle, a ja będę wtedy (o zgrozo!) w piżamie. I zapewne prawdziwych fanów thrillerów Black Ice nie ruszy w ogóle, ale jeżeli szukasz młodzieżówki  z tajemnicami i dreszczykiem (a nawet wieloma), to ta książka jest zdecydowanie dla Ciebie.

    Britt i jej najlepsza przyjaciółka są na tyle odważne (hohoho), że zamiast na Hawaje wybierają się na wyprawę wzdłuż łańcucha gór Teton. Pech chce, że do swojego domku letniskowego nigdy nawet nie docierają - na drodze zastaje ich potężna śnieżyca, drogi zasypane, samochód nie może jechać, więc dziewczyny zaczynają szukać schronienia. Trafiają do małego domku w środku lasu - kolejny pech chce, że jest już zamieszkany. Ale tym razem (o ironio!) łut szczęścia sprawia, że zajmuje go dwóch tajemniczych przystojniaków.

    I właśnie w tym momencie ja, głupia i naiwna, oczekiwałam zwrotu akcji (tak, tak, dobrze rozumiecie, ja w tamtym momencie nadal byłam przekonana, że czytam książkę fantastyczną) w postaci nadprzyrodzonych mocy etc. etc. Ale zamiast magicznego głosu, wilkołaków czy czarów dostałam dwie zakładniczki, przenikliwe zimno, starą mapę i pistolet. I to chyba odpowiednie podsumowanie.

     Black Ice wciągnął mnie niesamowicie - zanim zdążyłam się zorientować co do tematyki już przepadłam i nie było ratunku - czytałam dalej, mimo że momentami naprawdę się bałam. Świetni bohaterowie (przede wszystkim nie ma irytującej głównej bohaterki heh) i tajemnica goniąca tajemnicę. W pewnym momencie już sama nie wiedziałam kto jest dobry, a kto zły.  Mimo że to była moja pierwsza styczność z twórczością pani Fitzpatrick to muszę powiedzieć, że chyba jako ostatnia osoba na ziemi sięgnę w końcu po Szeptem ;)

Czytaliście/chcecie przeczytać Black Ice? Dajcie znać w komentarzach i trzymajcie się ciepło :*



No cóż gdybym TO wcześniej obejrzała to bym nie była zaskoczona tematyką. ehh

9 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze książki, ale po wielu pozytywnych recenzjach muszę ją w końcu kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie - skusze się i jej poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przeczytałam i nie mam zamiaru przeczytać Black Ice :) Zafascynowanie Szeptem u mnie już minęło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę z Twojej recenzji. :3 Ta książka już leży na mojej półce i czeka na swoją kolej. :D
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie osobiście bohaterki bardzo irytowały, ale mimo to książka mi się bardzo spodobała. Ja także nie wiedziałam, kto jest tym dobrym, a kto złym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam, że Black Ice będzie bardziej... czymś w rodzaju młodzieżówki :o
    Jako, że ja i młodzieżówki to nie najlepsze połącząnie... jak dotąd nie czytałam tej książki. Jednak skoro to thriller... GDZIE JEST MÓJ BLACK ICE???

    OdpowiedzUsuń
  7. Serię Szeptem kocham całym serduchem i koniecznie chcę i tę książkę pani Fitzpatrick! Z chęcią przeczytałabym nawet jej listę zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja patrząc na okładkę tej książki za każdym razem miałam w głowie tę samą myśl co ty 'parabormal romance' i dlatego raczej po nią nie sięgałam. Ale jak już sprostowałaś sprawę, to wydaje mi się, że zaopatrzę się w tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ha! również tak mam. boję się zostać wieczorami sama, bo zaraz zaczynam wyobrażać sobie morderców, którzy czają się na mnie w drugim pokoju. a kto jest tego sprawcą? oczywiście książki. :) ale po Black Ice i tak pewnie sięgnę.
    nie mogę jej zostawić nie przeczytanej - zrobię to dla autorki, która zaczarowała mój żywot w podstawówce swoim Szeptem. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.