środa, 18 lutego 2015

KONFERENCJA MAMMA MIA!, CZYLI JAK TAŃCZYŁAM NA WIDOWNI

   No dobra, nie do końca tańczyłam, ale miałam ogromną ochotę. Już nawet ruszałam ramionami. I kiwałam głową. Wszystko za sprawą konferencji i przedpremierowego pokazu nowego musicalu Mamma Mia! w warszawskiej Romie. Ale może zacznijmy od początku ;)

    Z samego rano, w towarzystwie najlepszej przyjaciółki (żebym się w Warszawie nie zgubiła i na miejscu nie umarła ze stresu) ruszyłam do stolicy na... konferencję prasową! Coś niesamowitego, a jednocześnie przerażającego - przecież ja w życiu nie byłam na konferencji, co ja tam będę robić, będą się na mnie dziwnie patrzeć itd. itd. Taka już jestem - przeżywam każdą sytuację związaną z miejscami publicznymi.  Okazało się, że jak zwykle moje przypuszczenia się nie sprawdziły.


    Już od wejścia Roma mnie zaskoczyła. Oprócz tego, że każdy jest tam niezwykle miły i uprzejmy, to cały teatr przeszedł gruntowny remont (o czym również była mowa na konferencji) od czasu kiedy ostatni raz go odwiedziłam i to naprawdę widać. Główna scena, hol, toalety, fotele - dostosowane do widza i duużo wygodniejsze (a wiem co mówię, bo byłam już kiedyś w Romie na Deszczowej piosence ;) Mimo mojego stresu, że będę się tam dziwnie czuła atmosfera była naprawdę spokojna i miła - każdy z uśmiechem wskazywał drogę, a całe wydarzenie nie było prowadzone 'sztywniacko' - niektórzy uznają to za brak profesjonalizmu, ale ja lubię bezstresową, rodzinną atmosferę.


    Mówiąc o profesjonalizmie - mówcie co chcecie, ale dla mnie Roma to przede wszystkim ludzie, którzy pracują tam nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla widzów. Zacznijmy od pani Konstancji, dzięki której miałam możliwość uczestniczenia w tym wydarzeniu - jeszcze raz serdecznie dziękuję! Obsługa, pracownicy jak i sami artyści zawsze pomogą, zawsze są do dyspozycji, bez budowania sztucznych barier artysta/twórca-widz i dystansowania się w stosunku do publiczności. Roma doskonale pokazuje, że bez ludzi by nie istniała - i świetnie jej to wychodzi.


    Przejdźmy do tego, co interesowało mnie najbardziej - sam pokaz, na którym mogliśmy zobaczyć fragment spektaklu. Jak głosi tytuł - byłam bliska tańca, bez żartów. Piękne barwy, świetna scenografia i uzdolnieni ludzie, którzy kochają swoją pracę wyprowadziły mnie na chwilkę z zimnego klimatu do słonecznej Grecji. Jak wcześniej wspomniał dyrektor teatru - Mamma Mia! to pozytywny, słoneczny spektakl, który ma nas chociaż na chwilę oderwać od szarej codzienności. I mimo że była to tylko jedna piosenka, to naprawdę to czuć. I jeżeli macie ochotę wyjść z teatru z uśmiechem na ustach to Mamma Mia! jest zdecydowanie dla Was! :D


     Polecam ten spektakl wszystkim, zdecydowanie. Sukces pierwotnego musicalu mówi sam za siebie - tak młody, a już znalazł się w Top 10 najdłużej granych w historii Broadwayu! Osobiście piosenka, mimo że krótka, narobiła mi takiego smaczka na cały spektakl, że już nie mogę się doczekać, aż będę miała szansę obejrzeć go w całości. A wtedy na pewno zdam Wam szczegółową relację ;) Was też zachęcam do pójścia jeżeli macie taką możliwość - i koniecznie napiszcie mi o swoich wrażeniach! :D

I trzymajcie się ciepło :*

2 komentarze:

  1. Bardzo chciałam iść ale trochę mi nie po drodze do Warszawy...
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym się wybrała, ale odległość moje miasto-Warszawa jest ogromna, więc raczej powiem nie, haha. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.