piątek, 1 lipca 2016

USERNAME: EVIE - JOE SUGG

   

   Joe Sugg jest brytyjskim youtuberem,  który zamiast pisać kolejny poradnik o życiu albo książkę kucharską postanowił spełnić marzenie z dzieciństwa i stworzyć... komiks. No ale pojawił się problem, bo Joe nie umie rysować na tyle dobrze, żeby rysować komiksy. Marzenie wydawało się zupełnie niemożliwe do zrealizowania, ale popularność dała Joe możliwość zebrania grupy ludzi, którzy pomogę mu stworzyć komiks od strony graficznej, a on wymyśli akcję i bohaterów.


   Przyznam, że ponieważ filmiki ThatcherJoe oglądam już dobre kilka lat, to chciałam zamówić komiks w wersji oryginalnej. Jakie było moje zdziwienie kiedy dowiedziałam się, że Wydawnictwo Insignis postanowiło wydać właśnie komiks Joe. Dzięki ich uprzejmości, jaka wieloletnia fanka kanału, mogłam przeczytać to, co Joe wraz z zespołem tworzyli wiele miesięcy.

   Komiks nie zaskoczył mnie tematyką i myślę, że Ci, którym kanał Joe nie jest obcy też nie będą zdziwieni. Główną bohaterką jest Evie. Dziewczyna nie jest lubiana ani popularna. Nienawidzi szkolnego środowiska i męczy ją kontakt z ludźmi, którzy traktują ją gorzej od śmiecia. Pewnego dnia jednak trafia do świata stworzonego przez jej ojca - świata wirtualnego, w którym sama może kształtować rzeczywistość. Tam będzie mogła odnaleźć samą siebie i być może naprawi nie jedną relację w świecie rzeczywistym.

   Komiks przeczytałam w 15-20 minut, nie żartuję. No ale tak to już chyba jest z krótkimi komiksami. Kiedy skończyłam, nie było wielkiego WOW. No dobra, pomyślałam Fajnie było, ale szału to też nie ma. Ale teraz, kiedy piszę tę recenzję jednocześnie nakładając na nią kontekst życia samego Joe mogę Wam powiedzieć jedno. Doszukałam się jakiejś głębi. Problem jest taki, że jeżeli nie oglądacie Joe to dla Was będzie to tylko zwykły komiks i to dodatkowo wcale nie jakiś znakomity. Takie meh z plusem. Ale dla mnie ten komiks, po przemyśleniu całej przedstawionej w niej historii i kontekstu ma ogromne znaczenie. Nie tylko w kwestii odbioru przeze mnie jako czytelnika, ale także odbioru tego, co Joe chciał przekazać.

   Nie chcąc wiele spoilerować powiem tylko o jednej rzeczy, po której osoby, które jednocześnie kanał Joe znają i czytały komiks powinny zrozumieć co mam na myśli. Jeden z bohaterów przypominał mi ogromnie Joe i myślę, że to właśnie miał przekazać ten komiks. Że tak naprawdę, to nie jest historią Evie. Joe zawarł tam wiele małych kawałków siebie i tego, z czym kiedyś (i aktualnie również) musi się zmierzać. I to mi się w nim najbardziej podobało. I kiedy sobie to w spokoju przemyślałam to naprawdę ma to ogromy sens. Well done, Joe.

   Zaskoczył mnie (i to bardzo pozytywnie) fakt, że polskie wydanie komiksu Joe jest pierwszym jego tłumaczeniem na świecie! Komiks polecam Wam serdecznie na wakacje, jest lekki, szybki i przyjemny. Wiem, że to zabrzmi jakbyśmy wszyscy tu byli ludźmi o małym ilorazie inteligencji (nie o to chodzi!), ale czasami po prostu potrzeba do czytania czegoś, nad czym nie trzeba myśleć, prawda?

Dajcie znać w komentarzach czy chcecie przeczytać, albo może już czytaliście opowieść Joe i trzymajcie się ciepło! :*

***
Za możliwość przeczytania komiksu serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.