piątek, 26 sierpnia 2016

HARRY POTTER AND THE CURSED CHILD, CZYLI JAK SIĘ CZUJĘ PO POWROCIE DO DZIECIŃSTWA?

  ★★★★★★★☆☆☆


 Nie da się ukryć, że Harry Potter w moim życiu odegrał (i nadal odgrywa) ogromną rolę. Pamiętam, że po obejrzeniu pierwszego filmu latałam po domu z różdżką zrobioną z gałęzi i próbowałam otworzyć furtkę za pomocą alohomory. Tak, naprawdę tak było, zapytajcie mojej mamy jeżeli nie wierzycie. Chciałam być jak Hermiona. Ba, nadal chcę. Kiedy ostatnia książka miała premierę siedziałam przed telewizorem i patrzyłam jak pod księgarniami tworzą się kilometrowe kolejki, a do rozpłakania się na ostatnim filmie wystarczyła mi już sama jego premiera na czerwonym dywanie.

   Nie jest więc rzeczą dziwną, że na wieść o tym, że wychodzi sztuka, która będzie opowiadała dalsze losy moich ukochanych bohaterów straciłam swój cały spokój. A jak się okazało, że zostanie wydany, W FORMIE KSIĄŻKI, scenariusz tej sztuki to uwierzcie mi, nie mogłam się doczekać. Myślałam, że będę musiała czekać jeszcze do października, bo polska premiera, dziwnym trafem, nie została zsynchronizowana z datą premiery zagranicznej, Powiecie mi, że tak zwykle jest, ale z Harrym tak nigdy nie było. Cały świat świętował premierę swojej wersji językowej tego samego dnia, bardzo dobrze to pamiętam. Dzięki Alicji mogłam jednak przeczytać książkę w oryginale w zeszłym tygodniu. Widząc ją na moim Instagramie pytaliście co o niej myślę, a więc, zapraszam do lektury.




  
 Recenzja może zawierać spoilery do poprzednich 7 części Harry'ego Pottera!!!

   Jak już wspomniałam, książka opowiada o losach naszych ukochanych bohaterów po zakończeniu siódmego tomu serii. Tak naprawdę przenosimy się na początku opowieści do tej samej sceny, przy której nas ostatnio pozostawiono. Wydarzenia skupiają się wokół dwóch kręgów bohaterów - złotego trio i Draco oraz ich dzieci, a przede wszystkim - Albusa Pottera i Scorpiusa Malfoya. Nie będę Wam opisywać co się dzieję, z kim muszą się mierzyć bohaterowie, bo uważam, że co jak co, ale możliwości zapoznania się z CAŁĄ fabułą kolejnej historii ze świata magii nie mogę i nie chcę Wam odebrać.

   Zacznijmy od tego, że nie jest to powieść, to sztuka, scenariusz teatralny. Jak Hamlet. Albo Dziady. Nie spodziewałam się więc jednego - powrotu do świata Rowling. Wiedziałam, że to nie będzie ten styl, ta sama magia. I bardzo dobrze, że nie nastawiłam się na kolejny tom przygód z Hogwartu, bo na pewno go nie dostałam. Ale za to dostałam to, na co czekałam tyle lat - kontynuację serii. To nie jest fanfiction, Rowling maczała w tym palce, więc jest tak, jak miało być, wszystko potwierdzone i zaklepane. To, czy całkowicie się z tym zgadzam to już inna sprawa, ale rozumiecie, co mam na myśli.

   Sztukę czyta się szybko i powiem Wam, że nawet w wielu miejscach zaskoczyła mnie tak, że czytałam wybrane fragmenty ponownie, aby się upewnić, czy to się zdarzyło naprawdę. Myśl, która nie opuszczała mnie przez cały dzień, w trakcie którego przeczytała tę powieść, to Jak oni to wszystko przenieśli na deski teatru?! Naprawdę, chciałabym to kiedyś zobaczyć na żywo, żeby tylko mieć możliwość przeanalizowania tego, jak zostało to wykonane technicznie.

    Czy w takim razie, podsumowując wszystkie plusy i niektóre niedociągnięcia, książka mi się podobała? Zdecydowanie! Jedyne, co bym w niej zmieniła, to zakończenie, ale nie chodzi mi o zakończenie przygód, a o ostatnie dwie strony, tylko tyle. Mimo że nie jest to typowy powrót do Rowling i jej stylu pisania, to ta historia nadal wieje na kilometr tą cudowną magią, Hogwartem i jest prześmieszna. Możliwe, że podobała mi się aż tak tylko dlatego, bo Harry Potter to życie i jedna z moich ukochanych serii, więc powrót do niej wiele dla mnie znaczy. Całkiem możliwe, ale nieuniknione.
 
A Wy czytaliście już może Harry Potter and the cursed child? Czy czekacie na polską premierę książki w październiku? Dajcie koniecznie znać w komentarzach i trzymajcie się ciepło!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.