środa, 28 września 2016

LISTY DO JESIENI #1 / ZACZYNAM SPÓŹNIONA

Droga jesieni,



Zaczynam spóźniona, bo pierwszy dzień jesieni był kilka dobrych dni temu. Ale to nie szkodzi. Dlatego, że ja zawsze zaczynam tę serię wtedy, kiedy poczuję jesień. Pozwól mi opowiedzieć, dlaczego poczułam, że już przyszłaś akurat w sobotę (tak, pisałam ten post wcześniej niż go publikuję). 


Masz w sobie coś takiego, że Cię uwielbiam, ubóstwiam i kocham całym sercem, mimo że ironicznie to zwykle w tych miesiącach mam zły humor. Ale jestem praktycznie na 90% pewna, że jest to związane z tym, że wracam po prostu po wakacjach do obowiązków. I dlatego chodzę obrażona na wszystko i na wszystkich, nie przez Ciebie, Jesieni. Ale masz jeden znaczący minus. Pająki.

Człowiek siedzi sobie spokojnie w pokoju, jest już po północy. Myślę, przejrzę sobie Instagrama przed snem. I dobrze, że to zrobiłam - poszłabym spać dosłownie minutę wcześniej i nie wiedziałabym jakie wielkie niebezpieczeństwo się na mnie czai w moim niby tak bezpiecznym pokoju. Instagram mnie uratował (chwała mu!), bo po tych dwóch minutkach odkładam telefon na stoliko stołek obok i co widzę? Pająk wielkości MOJEJ DŁONI (nie dramatyzuję) idzie sobie SPOKOJNIE w moją stronę po podłodze. Dlaczego one zawsze muszą iść w moją stronę? Dlaczego pająk, który normalnie siedzi sobie na drzewie (to taki z długimi nóżkami, ale gruby i duży, wiesz no, siedzą sobie na brzózkach, dębach i innych takich i straszą człowieka) wchodzi do mojego pokoju. I w ogóle jak on tu wszedł?!

I dlatego jesieni, masz jednak swój minus. Pająki, jak tylko kalendarz pokaże Twój dzień, wypuszczają się ze swych norek i złażą z sosen i atakują mnie przed snem. Jak tylko lekki wiatr zawieje to najwyraźniej jest im już za zimno w nóżki i wpychają się do domów jakby miały do tego prawo. A gdzie były jak pół wakacji muchy wlatywały mi do domu i nie chciały wyjść? No gdzie?! 

Pewnie się zastanawiacie jak udało mi się przeżyć. Na szczęście czytałam wtedy Emancypantki. Jak dobrze jednak mieć Prusa przy sobie, oddaję mu honor. Pająk zdecydowanie nie czuł się dobrze po tych dziewięciuset stronach.


*   *   *
Listy do jesieni to seria, którą prowadzę od trzech lat na blogu, zainspirowana filmikami Carrie Hope Fletcher. Trzeci rok z rzędu? Dacie wiarę? Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.