piątek, 30 grudnia 2016

9 NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK 2016 ROKU


Nie ma chyba lepszej formy zakończenia roku 2016 na blogu o książkach niż wstawienie wpisu ze swoistym czytelniczym podsumowaniem. Jak i rok temu przyszłam zająć Wam chwilkę w ten ostatni dzień roku małym zestawieniem książek, które najbardziej mi się w tym roku spodobały. Osobiście nie lubię wyznaczać sobie konkretnej liczby książek, o której mam powiedzieć, że musi być 10,  albo 5, bo jak 11 to już przesada - będę po prostu mówić o tych, które uważam za najlepsze. Nie uważam też, aby był sens mówienia o najgorszych książkach tego roku, bo wydaje mi się, że mija się to kompletnie z celem.

Ten rok muszę uznać za czytelniczo udany. Nie wiem, czy to wakacyjne oglądanie Gilmore Girls i zachęcanie mnie do czytania przez Rory i Jessa, czy po prostu miałam dobry książkowy flow, ale w końcu, pierwszy raz w życiu, udało mi się wypełnić wyzwanie, które sama sobie na początku roku wyznaczyłam. Co roku zresztą jest takie samo - 50 książek. Oczywiście jeżeli jest więcej - to super, ale wiem, że nie ma co wyznaczać więcej, bo to za dużo presji, a czytanie nie jest od bycia zestresowanym i czytania tylko po to, by dopełnić wyzwanie. Rok 2016 kończymy więc wynikiem 58 przeczytanych książek, co oznacza, że jest to niemal dwa razy więcej niż w roku 2015, jeżeli dobrze pamiętam.

Przejdźmy jednak do tego, co interesuje nas najbardziej, czyli książek oczywiście. Wybrałam 9 książek, z czego jedna jest czytana już po raz trzeci, ale chciałam o niej wspomnieć mimo wszystko. Jeżeli na moim blogu pojawiła się opinia na temat danej pozycji to przeniesie Was tam kliknięcie w tytuł książki, a jeżeli nie to będzie to zwyczajna i pospolita strona danej powieści na Goodreads.


*  *  *

Przebudzenie króla // Maggie Stiefvater 


Może czwarty i zarazem ostatni tom w serii o Kruczych Chłopcach nie jest moim ulubionym tomem (ale nie jest też najgorszym) to zasługuje na miejsce w tym poście ze względu na to, że co jak co, ale o Królu Kruków nigdy za wiele (przynajmniej w moim przypadku) oraz że ten tom dopełnił serię, zamknął ją i ostatecznie utwierdził mnie w przekonaniu o tym, że kocham ją najbardziej na świecie i nie wiem, czy cokolwiek jest w stanie to zmienić. Więcej o początkach mojej przygody z Królem Kruków znajdziecie w tym poście, ja mogę jedynie powiedzieć, że znalazłam moją ulubioną serię i chciałabym być kiedyś tak dobrą autorką jak Maggie Stiefvater. Pokłony.


Inne zasady lata // Benjamin Alire Saenz


Książka, która zaczarowała mnie w tym roku podobnie jak Oddam ci słońce w poprzednim. Obie książki są napisane tak pięknym językiem, że ma się wrażenie, że czuje się ten mokry beton pod stopami albo zapach chloru z miejskiego basenu. Czuje się TEN klimat. Dodatkowo bohaterowie, jak i sama historia w Innych zasadach lata są genialnie wykreowane i nadają powieści autentyczności ucząc jednocześnie wielu mądrych rzeczy.


All for the game // Nora Sakavic 
 Captive prince // C. S. Pacat


Dzięki Alicji w tym poście pojawiają się te dwie fenomenalne trylogie i jestem jej za to dozgonnie wdzięczna. Zaraz wyjaśnię dlaczego omawiam je razem, w jednym akapicie. Wszystko dlatego, że zasługują na miejsce w tym poście ze względu na to, w jaki sposób autorki prowadzą narrację oraz kreują wydarzenia i bohaterów. Czytając te serie zauważyłam jedno (i jest to też cecha Kruczego cyklu) - podobają mi się tak bardzo głównie ze względu na to, że akcja nie pędzi jak szalona, nie jest też zbyt wolna. Ma się wrażenie, że wszystko dzieje się tak, jak powinno, jakby to mogło zdarzyć się w prawdziwym, pozaliterackim życiu.  I to się chwali, mimo że powiecie, że to nie jest żadne odkrycie Ameryki. No cóż, ja w powieściach dla młodzieży znajduje to bardzo, ale to bardzo rzadko. Romans rozpoczyna się już po 4 rozdziałach, bohaterka (lub bohater) jest zakochana na całe życie już po tygodniu po poznaniu wybranka i nie idzie za tym w ogóle poznanie się nawzajem. Zarówno All for the game jak i Captive prince są szczere (czasem aż do bólu), ale to podoba mi się w nich najbardziej. Autentyczność bohaterów i wydarzeń, ich oryginalność i ukształtowanie z biegiem czasu.


Siedem minut po północy // Patrick Ness


Książka przeznaczona dla młodszej młodzieży, ale chciałam tu o niej wspomnieć, bo zasługuje na dużo uwagi, nie tylko ze strony młodszych odbiorców, ale rodziców na pewno również. W filmiku mówiłam już jednak, że rodzicem nie jestem i na wychowywaniu dzieci się nie znam, ale książka wydaje mi się pozycją obowiązkową i bardzo wartościową ze względu na przekaz. Siedem minut po północy łapie za serce, wzrusza, ale też porusza, może nawet troszkę tematy tabu w dziecięcym świecie. Problem choroby rodzica oraz radzenia sobie z tym, rozwodu rodziców oraz tego, że dzieci w szkole lubią znęcać się nad innymi dziećmi.


milk and honey // Rupi Kaur


Pierwszy tomik poezji jaki w życiu przeczytałam z własnej woli i na pewno nie ostatni. Rupi Kaur zachwyciła mnie jednocześnie prostotą oraz oryginalnością swojej poezji (oraz swoim Instagramem) Jej wiersze są prawdziwe i momentami bardzo poruszające, mimo języka angielskiego nie czułam, jakbym czegoś nie rozumiała. Jednym słowem, milk and honey zachęcił mnie ogromnie to rozpoczęcia w 2017 własnej przygody z czytaniem poezji, bo do tej pory miałam do czynienia tylko z tą wybraną przez Ministerstwo.


Marzyciele // Gilbert Adair


Klimat bardzo podobny do Tajemnej historii, co uświadomiłam sobie dopiero wybierając książki do tego spisu. Niesamowicie oryginalna i bardzo specyficzna historia rodzeństwa oraz ich przyjaciela, którzy swoje życie skupiają wokół oglądania wspólnie filmów w jednym z paryskich kin. Wdają się w romans, dzieje się też w tle kilka innych rzeczy, ale to, co najbardziej mi się w niej podoba to ta bezpośredniość i język autora.


Hamlet // William Shakespeare


Hamleta w tym roku przeczytałam trzeci raz. Jest to zdecydowanie moja ulubiona sztuka i za każdym razem znajduję w niej coś nowego. Chciałam tu o niej wspomnieć, by zaznaczyć moje uwielbienie do tego utworu oraz to, jak bardzo chciałabym zobaczyć współczesny film (może serial?!) opierający się na Hamlecie. To mogłoby być bardzo interesujące.


Tajemna historia // Donna Tartt


Najlepsze na koniec. Nie tylko najlepsza książka, jaką przeczytałam w 2016 roku, ale również moja ulubiona książka na ten moment. Jest w niej wszystko to, co uwielbiam - wciągająca akcja (tajemna w tytule o czymś świadczy), oryginalni i świetnie wykreowani bohaterowie, klimat collage'u oraz grupka przyjaciół mniej więcej w moim wieku. Do tego na tyle wciągający styl pisania Donny Tartt, który, mimo zdradzenia nam przez samą autorkę zakończenia (dwa razy w ciągu powieści) jest na tyle genialny, że chce się czytać dalej i dalej i dalej. Mimo że książka ma kilkaset stron, co może wydawać się nużące, nie znudziła mnie w żadnym momencie. Jedyne odpowiednie słowo jakie przychodzi mi na myśl, gdy o niej myślę to genialna.

*  *  *

A jakie książki spośród przeczytanych przez Was w 2016 Wy uważacie za najbardziej godne uwagi? Piszcie w komentarzach i trzymajcie się ciepło (i bezpiecznie)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.