sobota, 14 stycznia 2017

EMPIK NIE ZNA MICKIEWICZA I CZY MA PRAWO MNIE TO IRYTOWAĆ?

Czy ta książka ma jakikolwiek związek z tym postem? Nie. Ale zdjęcie mi się podoba, a selfie z Panią z Empiku niestety nie mam, więc musi wystarczyć.

Nie zdradzę Wam dlaczego w pewne sierpniowe popołudnie postanowiłam poszukać w Empiku ładnego wydania Pana Tadeusza, bo to akurat w tej sytuacji nie jest ważne. Postanowiłam i koniec. Jako osoba doświadczona w bywaniu w Empiku już mając  13 lat wiedziałam, że jestem w stanie znaleźć zdecydowanie więcej sama, niż z pomocą obsługi. Jakoś zawsze szybciej zauważyłam pozycję, której szukałam. Może mam jakieś nadprzyrodzone zdolności? Może jestem urodzonym poszukiwaczem książek?

Także i tym razem postanowiłam poszukać książki sama, więc pierwsze kroki w poszukiwaniu Tadka skierowałam oczywiście do lektur. No i na moje (albo nawet i nie moje, ale o tym zaraz) nieszczęście natknęłam się na bardzo miłą Panią z obsługi, która zaproponowała pomoc. Gdyby nie to, że od dwóch minut gapiłam się na półkę i pod M Pana Tadeusza nigdzie nie było, a to wprawiło mnie w osłupienie (Pana Tadeusza nie mają? Przecież to skandal w biały dzień!) to pewnie bym odmówiła. Ale moje rozmyślania o skandalu wprawiły mnie w konsternację i zgodziłam się. Powiedziałam czego szukam, a Pani ochoczo nachyliła się nad półką. Pół sekundy później znów odwróciła się do mnie i bez żadnego zażenowania, zdziwienia czy śladów, że to jakiś nie śmieszny żart pyta mnie Kto to napisał?

Przez kilka sekund stałam tak wytrzeszczając na nią oczy i nie wiedząc czy żartuje. Szybko jednak odpowiedziałam, że Adam Mickiewicz, no bo tak tylko stać i się gapić, kiedy widzę, że Pani czeka na odpowiedź to bardzo niemiło z mojej strony.

Kiedy już wyszłam z salonu (nazwa jakby tam telefony, a nie kulturę sprzedawano) w mojej głowie zaczęły sie pojawiać najróżniejsze przemyślenia. Nie zrozumcie mnie źle  - ani razu nie zaśmiałam się z tej biednej Pani, bo każdy może popełniać błędy, albo czegoś nie wiedzieć i ja to rozumiem. Byłam bardziej w szoku, że coś takiego spotkało mnie w miejscu, które jakby nie patrzeć, jest jakąś formą księgarni. Nawet jeżeli jest to sieciówka. Człowiek idzie tam kupić książkę, Pani pyta o pomoc, a nie wie, że Pana Tadeusza napisał Mickiewicz. I czy ja mam w ogóle prawo się irytować? Że ludzie pracujący w Empiku na książkach, płytach czy filmach nie znają się często w ogóle?

Z jednej strony mam troszkę do tego prawo - klient nasz Pan i te sprawy. Oferują pomoc i skoro tak - mam prawo jej oczekiwać. Jest to miejsce reklamowane przez sam Empik jako kulturalne miejsce, więc ten Mickiewicz to chyba jednak część kultury. Można też pomyśleć - No dobra, jedna Pani Empiku nie czyni. Z tym akurat się zgodzę, ale szczerze, to już wiele razy w Empiku spotkałam się z tym, że nikt nie wie o co chodzi. A to tajemnicza karta Mój Empik na samym początku jej dni 'chwały', której żaden z pracowników na oczy nie widział  i nie wie co ma z nią zrobić, a to ten nieszczęsny Mickiewicz, albo Pan, który kłóci się ze mną, że płyta z koncertu może być tylko na półce koncertowej, nawet jeżeli ma format zwykłej płyty CD i on nie pójdzie jej tam poszukać (tak, dobrze się domyślacie, potem sama sobie tę płytę znalazłam wśród normalnych płyt). Więc albo to na mnie ciąży klątwa Empiku, albo faktycznie moje wyobrażenia z młodości o ludziach, którzy tam pracują i znają się na rzeczy są ogromną pomyłką.

Mam w sumie taką propozycję dla Empiku. Skoro już tak sprawy wyglądają to nie bawmy się w salony i udawanie księgarni, w której ktoś chce pomóc. Zostawmy całkowitą samoobsługę, jak w supermarketach. Tam przecież też książki kupić można. Ale żadnemu z Was na pewno do głowy nie wpadnie pytać sprzedawcy gdzie jest jakaś książka. A może chociaż w Tesco wiedzą, kto napisał Pana Tadeusza, kto wie?

Na dokładkę kilka dni temu, w nowym wydaniu magazynu Książki. Magazyn do czytania, znajduję w artykule Martyny Turskiej wypowiedź Pani, która pracuje w Empiku. Rozmowa toczyła się na temat książek, które zdobyły nagrody literackie, na przykład Pulitzera, ale nie zmienia to faktu, czego się z tej wypowiedzi dowiedziałam.

Tyle tych nagród... - usłyszałam w jednym z salonów Empiku. - Od czasu do czasu ktoś pyta o laureatów, ale musimy się skupiać raczej na tym, żeby zapamiętać, który ze znanych blogerów i vlogerów właśnie wydał książkę. I o czym oni w ogóle się zajmują. Bo to o nich ludzie najczęściej pytają

Czyli wina leży po stronie społeczeństwa. Ale czy to, że większość chce wiedzieć jaki bloger wydał teraz książkę ma usprawiedliwiać to, że w księgarni jednak Adama Mickiewicza znać nie trzeba? Rozumiem, że jeżeli to Andżelika Mucha napisałaby Pana Tadeusza, to Pani w Empiku nie musiałaby zadać mi druzgoczącego pytania Kto to napisał?


*  *  *

Ten post nie ma na celu obrażania kogokolwiek. Ma na celu rozpoczęcie dyskusji na temat tego, co zauważyłam i czego doświadczam bardzo często. Podzielcie się w komentarzach swoim zdaniem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.