poniedziałek, 23 stycznia 2017

TRYLOGIA ZŁA KREW - SALLY GREEN

★★★★★★★★★☆


Od czasu do czasu zdarzy mi się sięgnąć po książkę z mojej wielkiej góry nieprzeczytanych książek. Tych, które leżą na półce (lub podłodze, komodzie czy parapecie) i czekają miesiącami (latami!!) na swoje dni chwały, kiedy w końcu wyciągnę je z samego dołu pięknie zbudowanej wieżyczki i postanowię przeczytać. Tak było z Królem kruków. I tak było ze Złą krwią, która leżała przez ponad trzy lata tuż obok mnie, a ja nie odkryłam wcześniej jak cudowna jest zarówno ta książka jak i cała seria.

Trylogia Sally Green opowiada o nastoletnim Nathanie, ale w pierwszym tomie cofamy się kilka lat, aby poznać jego całą historię. Podążamy z nim ścieżką wykluczenia, braku akceptacji i magii. Nathan żyje bowiem w świecie czarodziei i czarowników, w świecie białych i czarnych. Dodatkowo bardzo ciekawym elementem jest to, że dzieje się to wszystko w czasach współczesnych, co podobnie jak Harry Potter sprawia wrażenie, jakby ten świat naprawdę istniał i funkcjonował tuż obok nas. Myślę, że to dlatego książka w opisie została porównana do serii J. K. Rowling, ale uważam, że nie jest to (oprócz tego czarodziejskiego wątku w naszym świecie) szczególnie trafne. Książki oprócz magii we współczesnym świecie nie są do siebie podobne ani tematyką, ani wydarzeniami.

Nathan żyje w domu z babcią i resztą rodzeństwa, ale ich relacje są dość skomplikowane, ponieważ jego ojciec jest najbardziej poszukiwanym (i niebezpiecznym) czarownikiem w kraju. Rada Białej Magii robi wszystko, aby użyć Natana przeciwko jego ojcu, a on zrobi wszystko by do tego nie dopuścić (mimo że ojca nigdy wcześniej nigdy nie widział).

Przyznam, że pierwszy tom nie jest najlepszym z trylogii, jest swoistym wprowadzeniem nas do historii, dlatego niektórzy mogą się zrazić do reszty po przeczytaniu go (chociaż po takim zakończeniu śmiem w to wątpić).  Podoba mi się, że ta książka to jedno wielkie opowiedzenie nam historii Nathana - co, kiedy i gdzie się stało. Co uczyniło go tym, kim jest teraz i dlaczego znalazł się w takim a nie innym miejscu. W All for the game było podobnie, ale odkrywaliśmy historię stopniowo, ponieważ główny bohater był tak tajemniczy, że ukrywał fakty swojego życia nawet przed czytelnikiem. Tu sytuacja jest odwrotna, bo dowiadujemy się na początku o co chodzi i od razu rozumiemy dlaczego Nathan jest, jaki jest i kto jest kim w powieści.

Kiedy już człowiek przebrnie przez początkową historię z dzieciństwa Nathana i zostaje wprowadzony w akcję nie ma ucieczki. Zaczynając pierwszy tom w ogóle nie miałam świadomości na co się piszę - i zostałam na cztery dni pozbawiona możliwości kontynuowania serii. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak niecierpliwie czekałam na paczkę z książkami, serio. Zapytajcie Alicji, jaka byłam szczęśliwa, gdy już ją dostałam. Czytałam drugi tom tego samego dnia do drugiej nad ranem i płakałam w środeczku, że muszę chodzić na zajęcia, a nie tylko czytać pod kołdrą cały dzień. Jeżeli tak jak mi podobają się Wam książki fantastyczne (na dodatek z wątkiem LGBT w tle) to od tej serii nie będziecie mogli się oderwać, przysięgam.

Podoba mi się fakt, że w tej książce nie ma kolejnego irytującego bohatera. Nie lubię irytujących bohaterów. Jednak postawmy sprawy jasno - Nathan potrafi zachowywać się strasznie. Tyle że bohater popełniający błędy jest całkowicie w porządku, bo ludzie tacy są - popełniają błędy. Nawet jeżeli Nathan, jakby nie patrzeć, nie jest do końca człowiekiem. Ale irytujący bohaterowie (ostatnio jakoś częściej bohaterki) sprawiają, że mam ochotę rzucać czymś o ścianę. Nathan jest tak skomplikowany, popękany w środku i okrutny, że z niecierpliwością śledziłam jego losy - jak autorka rozwinie jego postać. Ale ani razu nie miałam ochoty rzucać niczym o ścianę z jego powodu. No chyba, że w okolicy była Annalise (jak przeczytacie to będziecie wiedzieć, dlaczego ta dziewczyna sprawia, że chce się rzucać czymś o ścianę).

Ta książka nie jest przyjemną powieścią. Ale nie dlatego, że jest zła albo że źle się ją czyta. Jest po prostu niezwykle okrutna i brutalna. Sama jestem zdziwiona, że byłam w stanie przebrnąć przez niektóre fragmenty. Ale jeśli ja dałam radę, to zdecydowanie większość czytelników również da (ja jestem tą zbyt przewrażliwioną).

Po przeczytaniu całej serii rzucałam książką po pokoju (był dowód na instastory, naprawdę rzucałam) i byłam w stanie rozmawiać tylko z jedną osobą - Mai, którą znam przez bookstagrama i ona również przeczytała tę serię w tym samym okresie. Polecam znaleźć sobie taką Mai, bo po zakończeniu czytania człowiek ma problem z poradzeniem sobie z samym sobą, tylko ostrzegam. Cała trylogia to porządna dawka emocji. Ale patrząc na to teraz wiem, że inne zakończenie by nie przeszło i uczyniło tę serię gorszą. Trylogia pozostała niesamowicie realistyczna i prawdziwa - tak by wyglądało życie, gdybyśmy zostali rzuceni w świat Nathana i z perspektywy czasu cieszę się, że autorka zdecydowała się właśnie na to.

Zanim wyjawię Wam jeszcze więcej powiem tylko, że kocham Gabriela nad życie i jest tak cudownym bohaterem, że nie mam słów i jak ktoś się ze mną nie zgodzi to serio nie wiem, co jest w Waszym życiu nie tak, że nie kochacie Gabriela.

Czytaliście może Złą krew? Zauważyłam, że nie tylko w Polsce, ale również za granicą seria nie jest jakoś szczególnie popularna, co napawa mnie wielkim smutkiem, bo pani Sally Green zasługuje na ogromne brawa za taki debiut. Jeżeli podobało Wam się All for the game oraz Kruczy cykl to ta książka jest zdecydowanie dla Was.

(A Ci, którzy jednak czytali mogą razem ze mną rozpływać się z emocji w komentarzach, tylko pamiętajcie, żeby napisać przed komentarzem SPOILERY, jeżeli chcecie zdradzić pewne wątki).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.