poniedziałek, 1 maja 2017

BOY MEETS BOY - DAVID LEVITHAN


Naprawdę rzadko zdarza mi się pisać recenzję o książkach, które czytałam po angielsku, książkach, które w Polsce są po prostu jeszcze nie wydane. Ale myślę, że skoro mamy XXI wiek, darmową dostawę z Book Depository i e-booki to książki po angielsku stają się prawie tak samo łatwo dostępne jak książki po polsku.

Książkę, o której chciałabym dziś krótko Wam opowiedzieć przeczytałam dosłownie kilka dni temu, a zaczęłam ją całkowicie przypadkiem na nudnym wykładzie i wybrałam właśnie ją z najbardziej płytkiego powodu - ma prześlicznie minimalistyczną okładkę. Przez to wydawało mi się, że Boy meets boy będzie tak cukierkowe i przesłodzone jak jego okładka, ale w pewnym sensie całkowicie się pomyliłam.

Historia faktycznie jest urocza i pozytywna. Skupia się wokół głównego bohatera Paul'a oraz jego grupki przyjaciół ze szkoły. Pewnego dnia Paul poznaje Noah i wie, że będzie to wyjątkowa znajomość. No wiecie, taka miłość od pierwszego wejrzenia. Więc już wiemy, że jest to miłosna obyczajówka, stąd prosta droga do tego, by była tak samo słodka (zbyt słodka) jak jej okładka. Ale nie wydała mi się taka w ostatecznym rozrachunku (brzmi to chyba zbyt doniośle). Dlaczego? Dlatego że wydaje mi się, że tak naprawdę głównym bohaterem tej powieści jest zupełnie inna postać, a mianowicie jeden z przyjaciół Paul'a i to, jak jego historia się rozwija i jak sam Paul go traktuje. Może jeżeli czytaliście tę książkę, lub ją przeczytacie, powiecie mi czy też obstawiacie tą samą osobę. ;)

Po przeczytaniu tej książki od razu nasuwają mi się zarzuty, jakie można tej książce postawić - zbyt odstająca od rzeczywistości, od tego jak naprawdę wygląda liceum i jak często osoby LGBT nie są traktowane tak jak w tej książce. Ale wydaje mi się, że z jednej strony ta książka nie powinna być inna. Jest idealna taka jaka jest, nawet z odrobiną utopijności. Bo pierwsze co pomyślałam, czytając nie tylko o przyjaciołach Paul'a czy jego rodzicach czy relacji z Noah to to, że tak właśnie powinno być. To nie ta historia powinna być utopijnym wyjątkiem od reguły, to ta często gorsza rzeczywistość powinna być wyjątkiem od reguły. Dlatego nawet takie często zbyt idealne opowieści mogą nam, w zupełnie inny sposób, wiele uświadomić. A że akurat potrzebowałam czegoś lekkiego oraz mogłam się uśmiechać i cieszyć razem z bohaterami jednocześnie wyciągając te fundamentalne wnioski - tym lepiej, czasem trzeba i tak.


Mimo że dziś naprawdę króciutki wpis i to po dłuższej przerwie (czasem trzeba, prawda?) to mam nadzieję, że w komentarzach będziecie chcieli podzielić się ze mną tym, czy jesteście zainteresowani ta pozycją? A może już ją czytaliście?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.